Jan Riedel zapowiedziaÅ‚, że nie da grosza na wesele, a że charakter miaÅ‚ twardy – sÅ‚owa dotrzymaÅ‚. Wesele sfinansowali rodzice panny mÅ‚odej. I te dla rodziny, i te – kilka dni później – dla przyjaciół nowożeÅ„ców. WÅ‚aÅ›nie podczas drugiej części wesela Rysiek daÅ‚ jeden z wiÄ™kszych swoich popisów. Chociaż przed kulminacjÄ… byÅ‚a jeszcze uwertura… Nagle gdzieÅ› zniknÄ…Å‚ – opowiada                    MaÅ‚Âgorzata już nie Pol. Pytam siÄ™ wszystkich, ale nikt go nie widziaÅ‚. Zaniepokojona wyszÅ‚am na dwór (pamiÄ™tam, że akurat spadÅ‚ pierwszy Å›nieg). PatrzÄ™ – a tu RyÂsiek… skÄ…dÅ› wraca. „ Gdzie ty byÅ‚eÅ›?!”.              „A ‘Pod Jesionami’ na piwie. Masz szczÄ™ÂÅ›cie, że nie spotkaÅ‚em żadnych kumpli”. No tak, pocieszyÅ‚ mnie -faktycznie miaÂÅ‚am szczęście… „A co ty nosisz na grzbiecie?” —jeszcze zapytaÅ‚am. „Nie wiem, wziÄ…Å‚em z wieszaka pierwszy pÅ‚aszcz z brzegu “. No a po uwerturze nastÄ…piÅ‚a kulÂminacja. Popis wÅ‚aÅ›ciwy. Gola: CoÅ› przeczuwaÅ‚am, bo za bardzo chciaÅ‚ odprowaÂdzić Danka na dworzec. TÅ‚umaczyÅ‚am: „Niech go kierowca odwiezie “, ale Rysiek siÄ™ uparÅ‚. Danek dostaÅ‚ ciasto dla mamy, wódkÄ™ dla ojca – i poszli. Rysiek wróciÅ‚ po dwóch tygodniach. Siedzieli na dziaÅ‚kach, niedaleko domu, i pili. MiÄ™dzy innyÂmi za zastawionÄ… obrÄ…czkÄ™! Danek: Tak, zadekowaliÅ›my siÄ™ na dziaÅ‚kach, ale to nie byÅ‚o nic nadzwyczajnego, a jeÅ›li już — tylko dlatego, że Å›wieżo po Å›lubie. Nie siedzieliÅ›my przy beczce wódki non stop. Nie byÅ‚o takiego postanowienia. Po proÂstu uznaliÅ›my, iż na razie nie ma sensu, bym wracaÅ‚ do domu. RiedeÅ‚ w ten sposób chciaÅ‚ dać mocny sygnaÅ‚, że Å›lub niczego nie zmienia, że nie da sobie zaÅ‚ożyć pantofli. SiedzieliÅ›my na tych dziaÅ‚kach, przychodzili różni ludzie, faktycznie troÂchÄ™ piliÅ›my…