Chociaż Rysiek szybko przyzwyczaiÅ‚ swoje otoczenie do niepunktualnoÅ›ci, i tak zdoÅ‚aÅ‚ na tym polu zaskoczyć. No bo spóźnić siÄ™ na wÅ‚asny Å›lub?… WiÄ™cej – na oba wÅ‚asne Å›luby, cywilny i koÅ›cielny?!… A jednak. Na cywilny dwie godzinki – Å›mieje siÄ™ Gola, choć w tamtym momencie wcale nie byÅ‚o jej do Å›mie­chu. Ale czekaÅ‚o dużo par, co nas uratowaÅ‚o. Natomiast przed koÅ›cielnym zniknÄ…Å‚ z domu na tydzieÅ„, żeby dobrze oblać kawalerstwo. Już siÄ™ zastanawiaÅ‚am, czy Å›lub w ogóle dojdzie do skutku… W dzieÅ„ Å›lubu przyszÅ‚am do niego o ósmej rano, ale nadal go nie byÅ‚o. PokrÄ™ciÅ‚am siÄ™ gdzieÅ› godzinÄ™ i znowu zajrzaÅ‚am. A teÅ›cio­wa: „Jest!”. Tylko że – skacowany -poszedÅ‚ spać. WróciÅ‚am do siebie, przebra­łam siÄ™, czekam na niego z całą rodzinÄ…, ponieważ już dochodziÅ‚a czternasta. A mój Rysio nadal siÄ™ nie zjawia. Nagle przyjeżdża samochód, wszyscy wchodzÄ… -wszyscy prócz RyÅ›ka. „ Gdzie on? ” - zapytaÅ‚am nawet bez zdenerwowania, bo już mi rÄ™ce opadaÅ‚y. „Idzie piechotÄ…”. Po prostu miaÅ‚ ochotÄ™ siÄ™ przejść… Podjecha­liÅ›my do koÅ›cioÅ‚a i tam go wreszcie spotkaÅ‚am… Tylko że oczywiÅ›cie byÅ‚y potrzeb­ne dowody osobiste, a Rysio swojego… zapomniaÅ‚! MusiaÅ‚ wracać. Jak wróciÅ‚, to mnie uspokoiÅ‚: „Co siÄ™ przejmujesz? ByÅ›my brali Å›lub równolegle z jakÄ…Å› drugÄ… parÄ…, a tak marsza zagrajÄ… tylko nam “.

MaÅ‚gorzata Pol i Ryszard Riedel Å›lub cywilny wziÄ™li 16 listopada 1977 roku w Tychach, a Å›lub koÅ›cielny równo dziesięć dni później oczywiÅ›cie też w Tychach, w koÅ›ciele Å›w. Magdaleny. Åšwiadkami byli siostra panny mÅ‚odej i szwa­gier pana mÅ‚odego (mimo że szwagrowie – jeden artysta, drugi elektronik – za sobÄ… wyraźnie nie przepadli).

Tymczasem tuż po Å›lubie cywilnym pan mÅ‚ody najnieoczekiwaniej prze­staÅ‚ pić. Witek JanusiÅ„ski miaÅ‚ dostać mieszkanie, wiÄ™c urzÄ…dziÅ‚ oblewanie. Gdy poszliÅ›my, mówi do RyÅ›ka: „Chodź ze mnÄ… po wódkÄ™”. „MogÄ™ iść, ale pić nie bÄ™dÄ™, bo siÄ™ jakoÅ› źle czujÄ™”. Faktycznie – nie wypiÅ‚ nawet pół kieliszka. W pew­nym momencie chciaÅ‚ siÄ™ poÅ‚ożyć. RozebraÅ‚am go, zrobiÅ‚am okÅ‚ad — ale widzÄ™, że jest coraz gorzej. MusiaÅ‚am prostować mu zesztywniaÅ‚e palce rÄ…k, a -potem we­zwać pogotowie, bo zrobiÅ‚ siÄ™ siny. Przyjechali szybko. Pytam o coÅ› lekarza. „A kim pani jest? “. „ Od wczoraj jego żonÄ… “. „No to od dzisiaj byÅ‚aby pani wdowÄ…. Stan przedzawaÅ‚owy “. ZresztÄ… już wczeÅ›niej miaÅ‚ kÅ‚opoty ze sercem, ale siÄ™ nie leczyÅ‚, a jego wyciÄ…gnąć do lekarza byÅ‚o sztukÄ…. Lekarz z pogotowia kategorycz­nie zabroniÅ‚ pić. I Rysiek rzeczywiÅ›cie przestaÅ‚. Na parÄ™ dni. Potem przyszedÅ‚ jakiÅ› kumpel i go wyciÄ…gnÄ…Å‚ z domu. Rysiek powiedziaÅ‚: „ Tylko skosztujÄ™” i wy­szedÅ‚. WróciÅ‚ caÅ‚kowicie drinkniÄ™ty. No a potem trzeba byÅ‚o oblewać resztki kawalerstwa przed Å›lubem koÅ›cielnym…